PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Prezenty

23 listopada 2017 | kategoria 3 - 4 lata, Inne różności

Coś mi leży na sercu i muszę to komuś opowiedzieć (czyli będzie to wpis z cyklu tych spontanicznych, przemyśleniowych i niepraktycznych 😉 ).

 

Zaczął się już ten przedadwentowo – przedświąteczny czas, w którym gdzie by tylko nie popatrzeć, wszędzie pomysły na prezent, nowości, zabawki, książki, cuda. U nas tak się składa, że jeszcze dodatkowo S. urodziny wypadają w większości już w adwencie, czyli temat prezentów jest również jak najbardziej na topie. Teraz, kiedy S. jest już troszkę większy (za chwilę kończy 4 lata), wszystko wygląda inaczej. Potrafi powiedzieć, co by chciał, co go interesuje i co by mu sprawiło przyjemność. W tym roku miał następujące prośby: kwiatek w doniczce (Lubię kwiaty i mam ich za mało! 😉 Ja tylko dodam, że w S. pokoju jest więcej kwiatów niż w jakimkolwiek innym pokoju w naszym domu.) oraz rolka papieru do malowania (Bo widzę, że mi się kończy.). No i tyle.

Piękne, prawda? W tamtym roku wyglądało to inaczej. Sami zrobiliśmy listę prezentów złożoną z (w naszym mniemaniu) bardzo fajnych zabawek czy książek, które mogłyby się S. spodobać. Wymyśliliśmy zestaw śrubek oraz kolejkę elektryczną. I żeby nie było, że zawsze piszę na blogu tylko o rzeczach, które nam się udały, przyznam się, że te wyżej wymienione dwie rzeczy były najbardziej nietrafionymi prezentami w historii. 😉 Z zestawu S. używa tylko śrubokręt i to do prawdziwych prac, nie do takich na niby, na deseczce. I kolejka jak stała w pudle tak wciąż stoi. Już rok.


Moje Montessori Prezent urodzinowy 3 latka


I co tym wszystkim chciałam powiedzieć? Że czasami wydaje mi się (czy raczej wydawało mi się), że są rzeczy, które muszę mieć. Pomoce, zabawki, meble, które są niezbędne do tego, żeby S. był zadowolony, szczęśliwy i żeby wszystko miał pięknie montessoriańsko uporządkowane. Ale tak nie jest. Często zdarza się, że zalewają mnie piękne zdjęcia na Instagramie, reklamy czy polecenia świetnych zabawek, pomocy, prezentów. Człowiek może mieć wtedy uczucie, że to naprawdę jest piękne (bo jest) i potrzebne (wcale nie). Czasami potrzebne wydaje się to nam, a dziecko marzy i tak o tej rolce papieru. S. już jest duży i wiele rozumie. Prezenty będą, owszem. Ale w tym roku chcemy iść też trochę w innym kierunku. Na początek spędziliśmy dwie godziny porządkowaniem i pakowaniem ubrań oraz zabawek, które wspólnie zanieśliśmy tam, gdzie pomogą innym.

I oficjalnie ogłaszam, że w tym roku nie będę dołączać do szaleństwa przedświątecznego i nie będę robić poradników prezentowych. 😉

Powiązane wpisy

Komentarze

  1. No masz 😉 a ja akurat czekałam na taki „tradycyjny” wpis, przyjeżdża do mnie kuzyn z 3-letnim synem i nie mam pomysłu co mu kupić. Może jednak możesz mi coś poradzić 🙂

    • 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *