PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Pokój – oaza

20 stycznia 2017 | kategoria 3 - 4 lata, Przestrzenie

Jestem tak trochę perfekcjonistką. Lubię mieć rzeczy ułożone w określony sposób, rozdrażnia mnie bałagan i mam swoje ściśle określone preferencje kolorów czy dekoracji w mieszkaniu. Lubię mieć pod kontrolą swoją przestrzeń, która jest dla mnie bardzo ważną częścią każdego dnia wpływającą również na mój humor czy emocje (znacie ten stan, kiedy niczego nie możecie znaleźć i wydaje wam się, że tylko się wam piętrzą niepotrzebne rzeczy?). Jeśli otoczenie, w którym żyjemy ma taki duży wpływ na nas dorosłych, jak duże będzie ono w przypadku dziecka, które swoje otoczenie postrzega w jeszcze inny sposób niż my?


Moje Montessori Pokój 2


Stosunek dziecka i dorosłego do otoczenia różnią się. Dziecko chłonie swoje otoczenie: rzeczy, które widzi nie zostają tylko zapamiętane, stają się częścią jego duszy. Cały świat, który go otacza, wszystko to co w nim widzi czy słyszy, staje się jego częścią.

Maria Montessori, The Absorbent Mind


Odkąd zaczęliśmy tak na poważnie wprowadzać idee Marii Montessori w naszym domu, nasze przestrzenie nie przestały zmieniać się podążając za aktualnymi potrzebami S.. Dlatego że niestety nie można mieć wszystkiego na raz (przynajmniej nie w takim wymiarze w jakim by się chciało), czasami np. kącik artystyczny był bardziej rozbudowany, a czasami (tak jak obecnie) pomniejszył się ustępując miejsca aktywnościom bardziej pożądanym i wciągającym. W ostatnim czasie poszerzyliśmy S. kolekcję kwiatków, dlatego że jest to rzecz, która obecnie interesuje i wciąga go najbardziej.


Moje Montessori Pokój


Kącik z kwiatami w pokoju trzylatka? Komuś to może zabrzmieć dziwnie. Ktoś spodziewałby się może bardziej torów z autkami czy kolejki (też mamy i leży sobie spokojnie w pudle 😉 ). S. ma po prostu takie i nie inne zainteresowania i próbujemy za nimi podążać, rozwijać je i nie narzucać mu naszych wyobrażeń, przesądów czy utartych opinii.


Najważniejszą, lecz w tym samym czasie bardzo trudną rzeczą nie jest posiadanie wiedzy, co powinniśmy czynić. Jest nią uświadomienie sobie jakich przesądów i wyobrażeń powinniśmy się pozbyć żeby móc kształcić dziecko.

 

Maria Montessori, Il bambino in famiglia (Dziecko w rodzinie)


Moje Montessori Kaktusy1


Kiedy zaczęliśmy urządzać S. pokój miałam konkretne wyobrażenia jak powinien on wyglądać i jakich zasad chciałam się trzymać: wszystko na jego wysokości, dużo naturalnych materiałów, obrazki na wysokości jego oczu, niskie półki itp. Pewne rzeczy jednak pozostawiłam do jego decyzji (miał wówczas 2,5 roku). Chodziło głównie o kolor ścian czy niektóre dodatki. Dlaczego? Dlatego że to powinien być jego pokój i to on powinien czuć się w nim dobrze. Czy podoba mi się odcień „suszone morele„, który wybrał na ścianę? Nie. Czy jestem zachwycona, że ma w pokoju duży kilkudziesięcioletni gramofon przytargany od prababci? Średnio (chociaż przyznam, że słowa „Mama, co sobie włączymy: Elvisa czy BeeGeesów?” z ust trzylatka brzmią magicznie. 😉 ). Ale jest to jego pokój. I wiecie co? Uwielbia w nim przebywać i kiedy na dłużej wyjeżdżamy z wielkim utęsknieniem do niego wraca. Jego oaza, w której nie ma dla niego rzeczy niedostępnych, w której do wszystkiego dosięgnie i która (mam nadzieję) dostarcza mu pomocy w samodzielności, bodźców w rozwoju ale też schronienia w trudniejszych momentach.


Moje Montessori Pokój 1


Pierwszym krokiem realizowanym w wychowaniu powinno być stworzenie dziecku takiego otoczenia, które będzie osłaniało go przed niebezpiecznymi i trudnymi do przejścia przeszkodami ze świata dorosłych. Schronisko przed burzami, oaza na pustyni, idealne miejsce pełne pokoju, w którym można realizować słowa „Servite Domino in laetitia – Będę służył Bogu z radością” . Takie właśnie otoczenie powinno towarzyszyć dziecku żeby zapewnić mu zdrowy rozwój.

Maria Montessori, Il bambino in famiglia (Dziecko w rodzinie)



Nie mamy drogich mebli i designerskich dodatków z których każdy ma swoje określone miejsce, w którym wygląda najlepiej (i nawet super aparatu żeby wam je idealnie pokazać 😉 ). To co mamy to przestrzeń w której się żyje, w której S. czuje się dobrze i wie, że może z niej w pełni korzystać. Przestrzeń w której jest wolny, nieskrępowany i którą z błyskiem w oczach pokazuje gościom. I właśnie taką chcieliśmy ją mieć.

Save

Save

Zapisz

Powiązane wpisy

Komentarze

  1. Na początek dziękuję że jesteś! I to o czym pisałaś, braku designerskich dodatków czy wypasionych mebli za tysiące tylko Cię uwiarygadnia. Z montessori dopiero zaczynam swoją przygodę, żałuję bardzo że dopiero teraz ale czasu nie cofnę a dowiedziałam się o niej szukając żłobka dla swojej A. (jutro już rocznej misi). Na szczęście niedaleko domu otworzył się żłobek Montessori j zaczęłam drążyć temat. Efektem twgo jest to że mała do niego idzie a ja powoli wywracam swoje myślenie o dzieciach do góry nogami. Na razie więcej we mnie wątpliwości niż wiedzy ale na szczęście są takie miejsca jak Twój blog <3 Duże przestrzenie są czasem zaletą a czasem wadą. Staram się powoli przygotowywać przestrzeń dla A. ale nachodzi mnie szereg pytań i liczę po cichu na Twoją radę. Dużo mowy jest zawsze o pokoju dziecka ale zastanawiam się jak to zrobic skoro pokój A. jest na piętrze a większość dnia spedzamy na parterze. Czy urządzać jej w pokoju wszystkie te strefy skoro na razie ona tam tylko śpi w nocy, Nie wyobrażam sobie zostawić rocznego brzdąca na piętrze (mimo bramek na schody i zabezpieczeń) a sama urzędować na dole. Książeczki, zabawki, psy, przede wszystkim psy 😉 są na dole, na dole śpi w ciągu dnia czy jest sens robić to w pokoju czy zorganizować je w salonie? A może i tu i tu. Pokoik ma piękny (wg mnie oczywiście) ale zupełnie nie montessorianski. Wprowadzam otwarte półeczki, obrazki itd ale nie pozbędę się szafy, komody z szufladami, fotela (przynajmniej póki cycamy), jak zatem przeorganizować przestrzeń żeby była dla niej jak najbarsziej przyjazna?! Cieszę się że chociaż gust mam minimalistyczmy i pokoj jest jasno szary z białymi meblami 😉

    • Cześć! 🙂 Masz rację, wszędzie pisze się głównie o pokoju dziecka a może niekoniecznie powinno tak być. Myślę, że najważniejsze są przestrzenie, w których dziecko spędza czas i oczywiście nie zawsze (albo może i najczęściej) nie jest to właśnie jego pokój. Nasz S. dostał własny pokój jak miał 2,5 roku co jednak nie oznacza, że wszystkie jego rzeczy są tylko tam i w innych pokojach nie ma swoich „stref”. Wiesz, wydaje mi się, że czasami się taką organizację przestrzeni dla dziecka przedstawia jako coś, co trzeba zrobić raz i porządnie i po kłopocie. Ja natomiast uważam, że jest to ciągła droga – tak samo jak zmienia się dziecko, jego potzreby i zainteresowania, tak powinna się zmieniać również jego przestrzeń. Nie ma jednego dobrego rozwiązania – najważniejsze jest to, jak wy spędzacie czas i gdzie wy czujecie się dobrze. Jeśli lubicie spędzać czas na paterze, możesz spróbować córeczce stworzyć jej strefę również na parterze. Nie musi to być nic wielkiego czy kosztownego: mały stojaczek z kilkoma książkami, dywan do zabawy, mała półęczka z zabawkami, później może również stoliczek. Czasami małe rzeczy robią dużą różnicę. 🙂
      Pozdrawiam serdecznie!

      • Dziękuję za odpowiedź. Powoli wprowadzamy zmiany w naszą przwstrzeń 🙂

  2. A ja chciałabym napisać, że fakt, iż nie macie drogich mebli, dodatków, „a nawet aparatu”, bardzo do mnie przemawia i trafia. Od kilku dni zaglądam na Twojego bloga, i podoba mi się u Ciebie pewna prostota w podejściu do metody Montessori. Ja sama jeszcze ją rozważam. I to właśnie Twój blog mnie zachęca – bo nie masz /nie wydajesz na pomoce szalonych kwot, nie masz (chyba) ogromnej przestrzeni w domu. To jest mi bliskie, bo mamy 1 pokój dla 3 dzieci, 10 m2. I cały czas się zastanawiam, jak to urządzić. I blogi rodzin z wielkimi domami do mnie tak nie przemawiają, bo ja ich rozwiązań niemogę zastosować.
    Ty sprawiasz, że Montessori wydaje się bliższe, bardziej realne, do osiągnięcia dla osób, które nie mają tyle możliwosci np.finansowych. Dla mnie to duża wartość Twojego bloga 🙂

    • Dziękuję Ci bardzo za te słowa! Wiesz, boli mnie trochę kiedy tworzy się taką wizję Montessori jako metody dla ludzi, którzy mają wielkie przestrzenie czy możliwości finansowe. Dlatego też bardzo nie lubię wszystkich produktów takich jak meble czy łóżka nazywanych mianem Montessori. Tworzy się wtedy taki obraz, że to wszystko trzeba mieć, żeby zacząć tę metodę wprowadzać w domu. A przecież nie o to chodzi.
      Pozdrawiam Cię serdecznie! 🙂

  3. Witaj! Piękny pokoik! Ja dopiero planuje poważne, montessorianskie zmiany w pokoju dziecka, a ten wpis jest świetną inspiracją! Czy mogę wiedzieć gdzie kupiliście krzesełko? Stolik/biurko widzę, ze z niezastąpionej IKEI 😉 Pozdrawiam

  4. Pięęękny pokój, taki spokojny… ja przymierzam się do zmian u mojego Synka bardziej w kierunku montessori właśnie. Czy możesz polecić jakieś zabawki dla 2,5 rocznego chłopca właśnie w stylu Montessori? Byłabym bardzo wdzięczna 🙂 U nas obecnie etap na przelewanie wody z pojemnika do pojemnika, krojenie aha i właśnie zakupiłam kwiatek, który W. podlewa 🙂 Dzięki za ten blog, jest kapitalny 🙂 pozdrawiam

    • Dziękuję Ci bardzo za miły komentarz. 🙂 Jeśli chodzi o zabawki, to w tym wieku chyba „rządzi” życie praktyczne: miotła, suszarka, nożyk, obieraczka do ogórków, krajalnica do jabłek, narzędzia ogrodowe, konewka, wazoniki czy buteleczki do przelewania, śrubki do zakręcania, ramki z zapięciami itp. Można by zaproponować pracę z nożyczkami, korale do nawlekania. cyfry z kołeczkami do wkładania (coś takiego: http://mojemontessori.com/liczenie/), różne układanki z uchwytami (http://mojemontessori.com/ukladanka-drzewo/), figurki zwierząt (dopasowywanie, sortowanie itp.), ciekawa może byłaby też waga. W tym wieku można by tez zaproponować np. różową wieżę. Trzeba zobaczyć co synka zainteresuje. 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

      • Dzięki piękne za tyle pomysłów, mam nadzieję, że coś się sprawdzi u mojego synka, Na pewno wybiorę się do marketu budowlanego i zakupię deseczkę, śrubki i jakieś wkręty a tabliczki z cyframi podpatrzyłam u Ciebie wcześniej i na razie mamy do 5 :):) pozdrawiamy 🙂

        • Zapomniałam dodać, że u nas trochę trudno z koncentracją, wszystko szybko się nudzi, ale to pewnie z nadmiaru zabawek takich zwykłych, które teraz wyprzedajemy i idziemy wreszcie w kierunku Montessori i zasady „less is more”. Oby się udało 🙂

    • Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy! 🙂

  5. Kochana gdzie kupilas ten regal na ostatnim zdjeciu? Wlasnie taki bym chciala do pokoju dzieciaczkow i zastanawiam sie czy robic u stolarza czy gdzies kupic.

    • IKEA. 😉 Jest to dokładnie ten: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/00324518/. Ogólnie bardzo fajny mebel, stabilny. łatwo się go przesuwa (co dla mnie na przykład jest też ważne dlatego że często robimy przemeblowania). Minusem są jednak trochę te wewnętrzne przedziały półek, marnują trochę miejsca. Ale na razie się sprawdza. 🙂

  6. Miriam, Ty jak zawsze w punkt! Śliczną ma przestrzeń Twój S. 🙂 pozdrawiamy Was bardzo.

    • Dzięki wielkie, Kasiu! My też pozdrawiamy ciepło! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *