PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Paryż – znam to miasto

5 grudnia 2017 | kategoria 3 - 4 lata, Książki

Ostatnio królują u nas książki w temacie geografii. S. jest zafascynowany innymi krajami, obcymi językami i faktem, że nie wszyscy na świecie używają tego samego alfabetu. Pośród książek o innych krajach i miastach jest też jedna, którą sobie bardzo upodobał i o której bym wam chciała dzisiaj opowiedzieć parę słów: Paryż – znam to miasto autorstwa Judith Drews z wydawnictwa Zakamarki.

 

Moje Montessori Paryż znam to miasto

 

Pamiętam moją wizytę na Targach książki w Krakowie w tamtym roku. Pierwszym stoiskiem, którego szukałam było stoisko Zakamarków. Nowością była wtedy książka Judith Drews Sztokholm – znam to miasto. Sięgnęłam po nią pełna entuzjazmu, ale nie przypadła mi do gustu: ilustracje wydawały mi się chaotyczne i mało realistyczne. Zapomniałam o niej i dopiero niedawno, czyli rok później, znalazłam w naszej bibiotece książke tej samej autorki, tym razem o Paryżu. Stwierdziłam, że spróbuję, czy się S. (leżącemu wtedy z bólem gardła w domu) spodoba. I wiecie co? Strzał w dziesiątkę! 🙂


Moje Montessori Paryż znam to miasto 1


Znacie serię książek o Ulicy Czereśniowej? S. je uwielbiał. Duże kartonowe strony z pięknymi ilustracjami, na których można śledzić przygody różnych postaci. Paryż – znam to miasto jest książką bardzo podobną, ale skierowną do nieco starszych dzieci. Bohaterowie Ulicy Czereśniowej są bohaterami wymyślonymi, żyjącymi na wyimaginowanej ulicy. Judith Drews w swojej książcę pokazuje prawdziwy Paryż: Montmartre, katedrę Notre Dame, Sekwanę. Pośród bohaterów można śledzić historię Marię Skłodowskiej – Curie, Edith Piaf, Esmeraldy i Quasimodo czy braci Montgolfier.


Moje Montessori Paryż znam to miasto 2

Moje Montessori Paryż znam to miasto 6

Oprócz śledzenia przygód zwykłych ludzi czy trenowania spostrzegawczości ta książka dodaje jeszcze kolejny poziom: poszerzanie wiedzy o geografii, kulturze i znanych postaciach. To jest ta część, którą S. (i pewnie większość dzieci w podobnym wieku) jest najbardziej zainteresowany: muzeum, zabytki, malarze i ciekawe historie Quasimodo czy Edith Piaf.


Moje Montessori Paryż znam to miasto 5


Książka nie jest w stu procentach realistyczna, przewijają się tam duszki czy wróżka, ale dla samej treści książki nie są ważni. Myślę, że bardzo dużo zależy od rodzica (czy innego dorosłego), który wspólnie z dzieckiem książkę czyta. Przy młodszych dzieciach można po prostu śledzić losy poszczególnych bohaterów (Kto zgubił misia? Dlaczego pan złamał rękę? itp.), ze starszymi dziećmi można opowiedzieć historie różnych obecnych w książce znanych postaci (Esmeralna i Quasimodo, Maria Skłodowska – Curie itp.). Wszystko zależy od zainteresowań. U nas jest głównym bohaterem Quasimodo. 😉


Moje Montessori Paryż znam to miasto 3


Podsumowując: zdecydowanie polecam. U nas jest to obecnie książka, po którą S. sięga najczęściej. Przy następnej wizycie w bibiotece poszukamy książki Sztokholm – znam to miasto. 🙂

I na koniec: poznajecie tę kelnerkę z Café des 2 Moulins, której historię też w tej książce znajdziecie? Jeśli tak, to oprócz zainteresowania Montessori mamy wspólnego jeszcze coś więcej. 😉


Moje Montessori Paryż znam to miasto 4



Judith Drews, Paryż – znam to miasto, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań, 2017

 

Powiązane wpisy

Komentarze

  1. Ale super!! Mamy Sztokholm, nie wiedziałam, że jest i Paryż. Coś dla mojego pół-francuskiego dziecka 🙂

    • Super! Myślę, że się spodoba. 😉

  2. O! Jest Amelia!:)
    Piękna książka. Ale swietnie, że S. polubił, jak kiedyś pojedzie do Paryża to będzie się czuł jak u siebie.

    Widziałam na Waszym instagramie wpis, ze lubicie chodzić do biblioteki 🙂 my też. Chodzimy od 4 miesięcy dopiero, odkąd Roza ma 1,5 roku i juz ze 40 ksiazek wypozyczylysmy. Z trzech bibliotek…

    • Taak, Amelia!! 🙂 U nas biblioteka stała się już tradycją rodzinną. chodzimy wszyscy. 😉 Świetnie, że macie tyle bibliotek w zasięgu, my dojeżdżamy sporo kilometrów do tej ‚naszej’ jednej, ale zdecydowanie warto. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *