PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Montessori „learning tower” – nasz nowy podest w kuchni

27 sierpnia 2015 | kategoria 18 - 24 miesiące, Przestrzenie, Życie praktyczne

Duża część naszego życia rodzinnego toczy się w kuchni. S. od bardzo długiego czasu lubi brać udział we wszystkich czynnościach, które odbywają się w domu: pranie, wynoszenie śmieci, odkurzanie i oczywiście też gotowanie. Już dawniej przygotowaliśmy dla S. stoliczek/półkę w kuchni, gdzie ma ułożone swoje sztućce, szklanki, dzbanki. Tak, żeby nie musiał do nas za każdym razem przychodzić, gdy potrzebuje łyżeczki czy szklanki. Bardzo się do tego stolika przyzwyczailiśmy. Kiedy gotujemy, często różne czynności wykonujemy właśnie tam, żeby S. też mógł brać w nich udział, albo przynajmniej oglądać, co się dzieje. Nie było to jednak idealne rozwiązanie. Często potrzebna jest większa przestrzeń, zlew. Dlatego zdecydowaliśmy się na podest w Montessori słownictwie znany też jako learning tower.

Decyzja była łatwa, jej realizacja wyglądała gorzej. Na anglojęzycznych stronach znalazłam różne DIY rozwiązania i gotowe już modele do kupienia (piękny przegląd ma Kylie z How We Montessori tutaj, dla ciekawości nasz jest numerem 7 z małymi zmianami). Żaden z gotowych modeli cenowo nie wchodził w grę, zostało nam rozwiązanie DIY. Czyli kolejny odcinek serialu pod tytułem mama wymyśliła, tatuś zrealizował.

W internecie znaleźliśmy kilka gotowych projektów. Na początku wybraliśmy chyba najbardziej popularne rozwiązanie: nadbudowę podnóżka IKEA Bekvam, czyli takie coś. Długo się jednak wahałam, nie podobało mi się, że nie można w nim regulować wysokości. Chciałam, żeby S. mógł używać podestu długo, żeby rósł razem z nim. Kres wszystkim wątpliwościom postawił mąż mówiąc, że jak już coś ma zrobić, zrobi to porządnie i od zera. I tak się zaczęło nasze dotąd największe przedsięwzięcie DIY. Oparte było ono na tym projekcie z małymi zmianami (kochamy anglosaski system metryczny!!).

Po kupnie wszystkich potrzebnych materiałów zaczęła się praca, w której brała udział cała rodzina. Dosłownie.

DSCF5135

 

DSCF5140

 

Po kilku dniach wiercenia, skręcania, szlifowania i malowania nasz wymarzony learning tower był gotowy do użycia. Jestem naprawdę dumna z męża, jego zdolności manualnych ale także cierpliwości przy moich różnych pomysłach.

Oboje byliśmy bardzo ciekawi jak S. zareaguje na swój nowy mebelek. Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że mu się spodoba, ale że aż tak! Była to miłość od pierwszego wejrzenia (Chodź S., pójdziemy na spacer. Nie! Chcesz poczytać? Nie! Chcesz jeszcze zostać tu i coś gotować? EHM!!). Już nie mam problemu przy gotowaniu obiadu, pieczeniu ciasta, S. cierpliwie wszystko robi ze mną. Może obserwować wszystko, co się dzieje i pomagać przy różnych czynnościach. Kiedy akurat nie ma ochoty robić tego, co ja lub mu nie pozwalam (w większości są to czynności związane z gorącą wodą czy z udziałem dużego noża) zawsze znajdzie sobie jakąś swoją czynność: przesypywanie soli, przelewanie wody itp. Ostatnio naprawdę potrafi się już skoncentrować przez długi czas.

Montessori learning tower nasz nowy podest w kuchni

Wybierając model podestu zależało nam też na tym, żeby S. mógł z niego samodzielnie korzystać. Nie trwało to długo a znalazł sposób jak na niego wejść. Schodzić na razie nie potrafi sam, ale myślę, że jest to kwestią czasu. Podest jest dosyć ciężki, trudno się go przesuwa, ale akurat to uważam za jego zaletę: jest bardzo stabilny i S. nie da rady go przesuwać na długich dystansach (inaczej mówiąc, cieszę się, że na razie nie da rady przesunąć go do innego pokoju).

Ważne dla nas było też, żeby podest był na dłużej, żeby rósł razem z S. Dlatego też zdecydowaliśmy się na ten projekt, bo daje on możliwość regulacji wysokości na czterech poziomach (ustawiając deskę na odpowiednich szczebelkach drabinki znajdującej się po obu stronach).

Na razie były same plusy. Teraz czas na rzeczy, które nie do końca mi się podobają. Chciałam, żeby podest był trochę wyższy niż nasz blat w kuchni, żeby jego górna listwa była swego rodzaju barierką ograniczającą upadki rzeczy z blatu. Nie wzięłam jednak pod uwagę faktu, że nogi podestu zrobione są w ten sposób, że z każdej strony nieco wystają i dlatego podestu nie da się zupełnie przysunąć do blatu. Ale stabilność jest ważniejsza.

Podsumowując:

Montessori learning tower plusy minusy

Z naszego learning tower’a stał się przedmiot codziennej potrzeby i często jest to pierwsze miejsce, gdzie wybiera się S. po wstaniu z łóżka. Żałuję tylko jednej rzeczy: że nie zdecydowaliśmy się na niego wcześniej. 🙂

Powiązane wpisy

Komentarze

  1. Bardzo niewiele wiem o Montessorii, dopiero doczytuję. Ale! Jeszcze będąc w ciąży, budując dom i projektując kuchnię zdecydowałam się część blatu obniżyć. Mam teraz ławeczkę/niski blat. Nam pomaga ogarnąć zakupy. Goście mogą przycupnąć kiedy gotuję ale chodziło o dzieci. Miałam wyobrażenie córki, z którą lepię pierogi 🙂 na tym niskim blacie. Życie oczywiście napisało inny scenariusz bo mam dwóch synów i lepimy pierogi 🙂 właśnie na tej ławeczce. Często też po prostu sadzam ich na wysokim blacie i działamy. Świetny ten stołeczek pokazany przez Ciebie!! 🙂 Bardzo mi się podoba.

    • Dziękuję! Ten blat to jest rewelacyjny pomysł. 🙂 Spotkałam się już z tym, że niektórzy już przy planowaniu domu czy mieszkania myślą o np. obniżeniu włączników światła ale z obniżonym blatem się jeszcze nie spotkałam. Czy mogłabyś mi kiedyś jak będziesz miała czas, wysłać zdjęcie? Uwielbiam takie dziecięce przestrzenie i jestem ciekawa jak to wygląda w realu. Byłabym Ci bardzo wdzięczna! 🙂 Pozdrawiam ciepło! 🙂

  2. Witam,
    od kiedy Pani wprowadziła taki podest? Ile synek miał wtedy miesięcy?

    • Witam serdecznie! Kiedy zaczęliśmy używać tego podestu, synuś miał około 19 miesięcy. Żałuję jednak, że było to tak późno. Myślę, że byłby nam on bardzo pomocny już trochę wcześniej. Z odstępem czasu (S. ma obecnie 28 miesięcy) mogę powiedzieć, że była to jedna z najbardziej trafionych inwestycji: jest on do tej pory używany na co dzień. Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *