PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Wkładanie butów

31 maja 2016 | kategoria 2 - 2,5 roku, Życie praktyczne

Nie wiem, czy istnieje coś takiego jak faza wrażliwa na wkładanie butów, ale myślę, że to, co się u nas w ostatnich dniach dzieje, można by tak nazwać. Przy każdym wyjściu, albo tak po prostu, bez widocznego powodu, S. samodzielnie  wkłada buty i starannie je zapina po czym… ściąga je, żeby mógł powtórzyć cały proces. I to nie raz, ale kilkakrotnie, czasami przy tej czynności spędzi 20 minut. Myślę, że jest to czas dobrze spędzony: ćwiczenie motoryczne oraz kolejny krok do samodzielności.

 

 

W radości każdego dziecka, które sobie samo poradzi z wiązaniem butów, ubieraniem się czy rozbieraniem oraz w zadowoleniu z tych jego osiągnięć, pokazuje się obraz ludzkiej godności, rodzącej się z samodzielności.

 

Maria Montessori

 

 



Jak widać na zdjęciach, S. ma jeszcze problem z rozróżnieniem, który bucik powinien trafić na którą nóżkę. Nie przerywałam mu całego procesu wkładania butów, był bardzo skoncentrowany i ostatecznie sam sobie uświadomił, że coś poszło nie tak. Całość powtórzył od nowa i już wszystko było w porządku.

 

Moje Montessori S. na balkonie

 

 

Chciałam mu trochę ułatwić rozróżnianie lewego i prawego bucika, dlatego zrobiłam mu małą pomoc. Na kartce papieru obrysowałam oba buciki, dopełniłam je literami L i P, zalaminowałam i przykleiłam na podłodze w miejscu, na którym je S. odkłada. Przy pomocy obrysów łatwiej mu sprawdzić, jak powinny one leżeć oraz który bucik założyć na którą nóżkę.

 

 

Moje Montessori Prawy i lewy

 

S. ma w korytarzu swoje miejsce, w którym odkłada swoje buciki, czapkę, bluzę czy plecak. Na ścianie wisi wieszaczek na jego wysokości, a na ziemi pod nim znajduje się mały koszyczek, do którego wkłada ubrania, które nie dają się powiesić (lub ma z ich powieszeniem trudności), np. rękawiczki czy czapka. Przez pewien czas było tam też krzesełko, S. z niego jednak nigdy nie korzystał i dlatego go usunęłam. Na podłodze wszystko idzie łatwiej, 😉 Muszę powiedzieć, że S. od długiego czasu chętnie korzysta ze swojego wieszaka. Bardzo się przyzwyczaił, że znajdzie tam wszystko, czego potrzebuje jak wybieramy się na spacer i już automatycznie sięga tam na przykład po bluzę (której na zdjęciu akurat brak, bo mamy prawie 30 stopni. 😉 ). Koszyk również okazał się dobrym rozwiązaniem, i to głównie w zimie, żeby rękawiczki i szalik były zawsze na swoim miejscu.

 

Moje Montessori Wieszak w korytarzu

 

Miejsca niestety nie mamy za dużo. W najbliższym czasie planujemy malowanie (żegnaj róż!!) i przy tej okazji może uda nam się wymyślić lepsze ułożenie oraz niską półkę, do której zmieściłoby się więcej par butów czy innych akcesoriów. Na razie myślę o tym stoliku pomalowanym na jakiś piękny kolor.

Jeżeli szukacie inspiracji w temacie urządzenia korytarza wspierającego samodzielność, możecie zaglądnąć tutaj albo tu. Patrząc na niektóre rozwiązania aż mam ochotę ustawić u nas wszystko od nowa. :)

 

 

Zapisz

Zapisz

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *