PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Wiosenne kwiaty

28 kwietnia 2016 | kategoria 2 - 2,5 roku

S. jest najbardziej zafascynowany swoim najbliższym otoczeniem: pracami w domu czy ogrodzie, pieskiem, który przychodzi do nas od sąsiada podczas spacerów, zakupami w pobliskim sklepie. Owszem, lubi czytać o żyrafach czy nosorożcach i wspomina wycieczkę do zoo, ale pająki, które znalazły schronienie w naszych krzakach w ogrodzie i tak wzbudzają największe zainteresowanie. Myślę, że jest to naturalne: dziecko próbuje ogarnąć w pierwszej kolejności swoje najbliższe otoczenie, w którym się porusza na co dzień, nauczyć się nazywać wszystkie rzeczy, z którymi się spotyka, żeby później, mając już fundament w formie znanego i dokładnie przebadanego kawałka świata, mógł się poruszyć dalej.

Moje Montessori Zbieranie żonkili

 

S. ma też wielką potrzebę uczenia się nowych słów, pytanie Ako sa to volá? (Jak to się nazywa? Tak, zwracając się do mnie, już w większości robi to po słowacku, hurraa!) czy Čo to je? (Co to jest?) słyszę na okrągło, i to w dwóch językach. Mówi już bardzo dobrze, długimi zdaniami, opowiadając przeróżne historie i śpiewając piosenki. Na co dzień próbuję zaspokoić ten jego głód nowych słów, najbardziej tych, które może użyć do opisywania tego, co widzi i z czym się spotyka. Na przykład w naszym kwitnącym ogrodzie. Nieustające pytania typu Mami, ako sa volá tá kvetinka? (Mamo, jak się nazywa ten kwiatuszek?) zainspirowały mnie do stworzenia kart z obrazkami kwiatów.

Moje Montessori Karty obrazki kwiatów

Klasyczne karty, rozmiar 14x14cm na białym tle, 6 sztuk. Plan był taki: bierzemy karty z obrazkami, cudowny mały koszyczek zrobiony dla S. przez pradziadka, ruszamy w ogród i szukamy kwiatków z obrazków. Uczymy się nowych słów, dotykamy, wąchamy, biegamy, zbieramy małe co nieco i później w domu pracujemy dopasowując kwiatki i karty.

Plan się całkowicie udał, S. całą akcją był zachwycony, tym bardziej, że prawie dokładnie pamiętał, gdzie który kwiatek rośnie. Powtarzał sobie po kilka razy nowe słowa i napełniał koszyczek. Myślę, że ilość kart dobrałam prawie idealnie, przy ostatniej już powoli tracił koncentrację i zaczęły go bardziej interesować pająki spacerujące po krzakach.

Moje Montessori Zbieranie niezapominajek

Moje Montessori Zbieranie mniszka

Moje Montessori Zbieranie żonkili

Moje Montessori Dopasowywanie kwiatków do kart

Moje Montessori Kwiatki i karty

Po powrocie do domu i skończonej pracy z dopasowywaniem zostawiłam S. karty w zasięgu. Sama się zdziwiłam, jak chętnie po nie sięga, rozkładając je i przypominając sobie nazwy kwiatów. Jest w wieku, w którym dosłownie chłonie nowe słowa: już to nie jest niebieski czy czerwony kwiatek, jest to tulipan, niezapominajka, stokrotka czy nawet forsycja! No i przy okazji poszerzyłam sobie też słownictwo. Wszyscy są zadowoleni. 😉

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *