PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Prace ogrodnicze

8 kwietnia 2016 | kategoria 2 - 2,5 roku, Przestrzenie, Życie praktyczne

S. jest wielkim miłośnikiem ogrodu i wszelkiego rodzaju kwiatów, krzewów czy ziół. Prace ogrodnicze należą do jego najbardziej ulubionych, a my próbujemy mu je jak najbardziej udostępniać. Na początku tej wiosny zdecydowaliśmy się stworzyć mu (i nam oczywiście też 😉 ) taki mały zakątek kwiatkowo-ziołowy na balkonie. Nic skomplikowanego: kilka doniczek (na jego wysokości żeby je mógł samodzielnie podlewać) z ziołami czy kwiatkami w S. ulubionej kolorystyce (tak, pomarańczowy u nas wciąż rządzi!).

Całość była przygotowywana oczywiście wspólnie: przynoszenie kwiatków, mieszanie ziemi, sadzenie. Lubię patrzeć na te małe rączki jak z wielką starannością i koncentracją wykonują zadanie. Każdy kwiatek został powąchany i zioło również wypróbowane. Wszystko to bez pośpiechu i wtrącania się, tylko z delikatnym tłumaczeniem, jak powinniśmy się obchodzić z kwiatkami.

 

Moje Montessori Kwiatki

 

Chyba nikt oprócz świętego Franciszka nie potrafił zachwycać się skromnym robaczkiem lub zapachem traw tak, jak czynią to dzieci.

Moje Montessori Dotykanie

 

Lubię wszelkie czynności domowe wykonywać razem. Nie chodzi o to, żeby było szybciej, sprawniej, czyściej. Chodzi o to, by być razem i dać dziecku odczuć, że jest częścią teamu.

 

Dzieci nie przejmują się wagą pracy, one są zadowolone, kiedy dały z siebie maksimum, do jakiego są zdolne, i nie czują się wyłączone z wszelkich możliwych zadań, które daje im otoczenie.

 

Moje Montessori Przygotowanie ziemi

 

Moje Montessori Praca przy sadzeniu

 

Tworzymy wspólne przestrzenie, w których każdy członek rodziny, nawet ten, którego wzrost nie przekroczył jeszcze 100 centymetrów, będzie się czuł dobrze.

Człowiek, który postępuje niezależnie, który angażuje swoje siły w wykonanie zadań, pokonuje sam siebie, doskonali się i rozwija swoje zdolności.

 

Moje Montessori Podlewanie konewką

 

Rezultat wspólnej pracy był taki:

Moje Montessori Balkon

 

S. ma wszystko do dyspozycji: kwiatki, zioła, konewkę z wodą, narzędzia ogrodowe. Czy był przy tym bałagan? Trochę był. Czy S. nie podlewa za dużo? Podlewa. Czy nie urywa liści? Urwał. Ale dokładnie o to mi chodzi. Nie chować przed nim rzeczy, których nie wolno mu dotykać. Odwrotnie: jak najbardziej mu je udostępniać, żeby nauczył się, jak się z nimi powinno obchodzić. No i cóż.. Bazylia przecież lubi dużo wody. 😛


cytaty pochodzą z książki: Maria Montessori, Odkrycie dziecka, wydawnictwo Palatum, Łódź, 2014

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *