PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Nasza (tak trochę) Montessori kuchnia

20 maja 2016 | kategoria 18 - 24 miesiące, 2 - 2,5 roku, Przestrzenie, Życie praktyczne

Kilka razy już pisałam różności na temat prygotowanego otoczenia. Szczerze mówiąc, im bardziej wgłębiam się w temat oglądając otoczenia na zdjęciach ze szkół czy przedszkoli montessoriańskich lub na blogach rodziców próbujących jak najbardziej dostosować dom do potrzeb ich dzieci wspierając ich samodzielność, tym bardziej wydaje mi się, że dużo pracy jeszcze przede mną.

Odkąd zaczęliśmy zwracać uwagę na dostosowywanie otoczenia, wiele rzeczy się u nas zmieniło. Wchodząc do któregokolwiek pokoju trudno jest nie zauważyć, że mieszka tu też człowieczek z wysokością poniżej 100 cm. Z powodów trochę ograniczonej przestrzeni S. nie ma jeszcze własnego pokoju, ale nawet jak go będzie miał, nie znaczy to, że wszystkie jego rzeczy zostaną zamknięte w tych czterech ścianach. Jeść przecież potrzebuje w jadalni, ciasto przygotowywać w kuchni, wkładać buty w korytarzu i spędzać czas z innymi w salonie. I na ile to jest możliwe, próbujemy urządzić nasze królestwo tak,  żeby każdy w nim czuł, że należy ono też do niego.

Chciałabym wam sukcesywnie pokazywać różne przestrzenie w naszym domu, urządzone tak trochę po montessoriańsku. Opowiedzieć wam, które rozwiązania się u nas sprawdziły bardziej, które mniej oraz jak się zmieniają wraz z wiekiem naszego S. Dzisiaj zapraszam was na wycieczkę po naszej tak trochę Montessori kuchni. 😉

 

Moje Montessori Nasza tak trochę Montessori kuchnia

 

Głównym celem przygotowanego otoczenia jest wpieranie samodzielności. Na różnych zdjęciach pokazujących kuchnie w przedszkolach widziałam niskie stoliki, krany na wysokości dzieci, żeby samodzielnie mogły puszczać wodę, niskie szafki z naczyniami w zasięgu. Jednak w domu wszystko wygląda trochę inaczej i nie mamy możliwości (oraz finansów :) ) na stworzenie tego typu otoczenia. Próbujemy natomiast jak najbardziej ułatwić S. dostęp do kuchni i różnych przedmiotów w niej się znajdujących oraz pomóc mu wykonywać jak najwięcej czynności samodzielnie. I robimy to poprzez trzy rzeczy:

 

Niski stolik i krzesełka

Moje Montessori Stolik w kuchni

 

Służy on nie tylko do jedzenia ale też do różnych czynności z nim związanych, jest to miejsce gdzie S. lubi sobie kroić warzywa, nalewać wodę czy wykonywać różne ćwiczenia z działu życia praktycznego (głównie związanych z przesypywaniem czy przelewaniem). Czasami lubi przy nim jeść, ale w większości przy posiłkach korzystamy z dużego stołu w jadalni i przy nim dostawionego wysokiego krzesła. Chcę, żeby ta jego strefa w kuchni była też piękna i estetyczna, dlatego często towarzyszy jej wazonik z kwiatkiem, który sobie czasami S. sam przynosi z ogrodu, lub obrazek (tym razem słoika z ogórkami, które są u naszego dwulatka największym przysmakiem 😉 ). Naprzeciwko stolika jest szafka, z której S. lubi w ciągu dnia wyciągać małe przekąski (do których ma oczywiście dostęp) w postaci chrupków czy suszonych owoców.

 

Moje Montessori Stolik w kuchni 2

 

Moje Montessori Stolik w kuchni 1

 

 

Learning tower

Czyli nasz kochany podest bez którego nie potrafię już sobie wyobrazić życia. :)

 

Moje Montessori Nasza tak trochę Montessori kuchnia

 

Mamy go od już prawie roku i muszę powiedzieć, że był on chyba najlepszą dotychczasową inwestycją. Jest używany na co dzień, S. ma dzięki niemu dostęp do blatu oraz zlewu łącznie z kranem. S. bez problemów potrafi go przesunąć, wejść na niego oraz też zeń zejść. Towarzyszy nam w przeróżnych pracach od robienia ciasta na pizzę, poprzez mycie naczyń aż po robienie pierniczków. Jeśli S. potrzebuje nalać sobie wodę do konewki czy zabrać jabłko położone na blacie, poradzi sobie sam. Faktem jest, że musimy uważać, żeby nie zostawiać w jego zasięgu niebezpiecznych rzeczy (np. ostrych noży) i przeorganizowaliśmy również zawartość naszych szafek, przesuwając wszystko niepożądane na większą wysokość. Myślę, że jedynym minusem podestu tego typu są jego rozmiary, ale nasza przestronna kuchnia na szczęście pozwala nam na cieszenie się tym wynalazkiem.


Moje Montessori Nasza learning tower

 

Moje Montessori Learning tower 1

 

Moje Montessori Praca na learning tower

 

Moje Montessori Krojenie na learning tower

 

Moje Montessori Krojenie na learning tower 1

 

Moje Montessori Learning tower 3

 



Półeczka z naczyniami

Czyli jedna półka na S. wysokości, gdzie trzyma sobie kilka swoich talerzyków, szklanek i sztućców.

 

Moje Montessori Półka w kuchni

 

Kiedyś mieliśmy w kuchni mały regał na ten cel, ale to rozwiązanie jednak nie sprawdziło się. Zajmował on za dużo miejsca i nie był poręczny. Muszę przyznać, że z obecnego rozwiązania też nie jestem zadowolona, ale S. się jak najbardziej podoba. Przyzwyczaił się, że różne rzeczy ma pod ręką i jeśli na półce akurat nie znajduje tego, czego mu potrzeba, po prostu otwiera inne szafki i szuflady. Zauważyłam, że szczególnie jeśli chodzi o sztućce, z dla mnie niewiadomych powodów woli je sobie wybierać z szuflady, do której ledwo dosięga zamiast ze swojej półki. Wiem, że sztućce raczej powinny być w koszyczku czy na tacce z przegródkami, żeby wszystko było bardziej przejrzyste, na półkę się takie rozwiązanie jednak nie zmieści. Myślę, że teraz też nie jest najgorzej. 😉


Moje Montessori Półka w kuchni 2


Bardzo lubię te momenty, kiedy S. przychodzi do kuchni, zabiera szklankę, wychodzi na podest i nalewa sobie wodę czy siada przy stoliku i nasypuje sobie rodzynki na talerzyk. Czuje się w kuchni tak trochę w swoim królestwie i mnie to niezmiernie cieszy. Myślę, że dla takich momentów warto czasami sprzątnąć trochę bałaganu czy wytrzeć wodę z podłogi. 😉

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Komentarze

  1. Gdzie został kupiony ten podest ?

  2. Cudne to Wasze kuchenne królestwo! u nas w kuchni niestety stolik z krzesełkiem już się nie mieści, ale za to dzięki krzesełku Tripp Trapp Agatka sama siada przy dużym stole. Zainspirowałaś mnie i chyba też będę chwaliła się swoją kuchnią na blogu 😉

    • Pochwal się, pochwal, jestem bardzo ciekawa. Zdjęcia na pewno będą rewelacyjne, jak to u Ciebie zaswsze jest 😉 Jeśli chodzi o krzesełko, my mamy Danchair (coś w stylu właśnie Tripp Trapp-a), ale jest w jadalni, nie w kuchni i dlatego go akurat w tym wpisie nie ma. Pozdrawiam serdecznie i czekam na wpis. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *