PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Montessori i … samodzielność

2 stycznia 2016 | kategoria Montessori i ...

Chyba najbardziej znanym i najczęściej powtarzanym cytatem Marii Montessori jest: Pomóż mi zrobić to samodzielnie. Co dokładnie mówiła Maria Montessori na temat samodzielności? Jak według niej można dziecku pomagać ją osiągnąć? I jak to wszystko zastosować w domu?

Ostatnio zaczęłam się poważniej wgłębiać w książki i prace autorstwa samej Marii Montessori i mam nadzieję, że będę mogła odpowiedzieć na wszystkie powyższe pytania.

Moje Montessori Montessori i ... samodzielność

Maria Montessori uważała, że aby człowiek mógł być wolny, musi być samodzielny. I my, jako rodzice czy wychowawcy, powinniśmy tę samodzielność i niezależność wspierać i pomagać ją stopniowo osiągać już od najwcześniejszego dzieciństwa. Wszystkie działania oczywiście należy dostosować do wieku dziecka. Jednym z pierwszych osiągnięć jest raczkowanie a później chodzenie. Wspierając tę nową niesamowitą umiejętność powinniśmy dziecku umożliwiać poznawać i badać jego otoczenie nie stawiając mu przeszkód, ale przygotowując mu jak najbardziej przyjazne otoczenie. Przychodzi pora na pierwsze próby samodzielnego jedzenia czy picia, które można ułatwić dostarczając dostosowanych do rączek dziecka sztućców czy szklanek. Jest to żmudna i trudna praca wymagająca cierpliwość tak ze strony rodzica jak i dziecka (coś o tym wiem :) ). Daje ona jednak wielkie i warte wszelkiego trudu rezultaty w postaci nowych umiejętności, przećwiczenia motoryki ale głównie zwiększonej wiary w siebie oraz osiągnięcia kolejnego kamienia milowego (nie mówiąc o tym uśmiechu od ucha do ucha kiedy w końcu S. wygrał walkę ze śliskim kawałkiem banana :) ).

Sądzimy, że dzieci są podobne do szmacianych lalek, myjemy je, karmimy, tak samo jak one czynią to z lalkami. Nie myślimy nigdy, że dziecko, które nic nie robi, nie umie robić, ale będzie musiało kiedyś to robić, i z natury ma już wszystkie środki, by nauczyć się to wykonywać. Naszą powinnością w stosunku do nich jest bez wątpienia pomoc w zdobyciu tych umiejętności.

Moje Montessori Samodziene jedzenie

Maria Montessori ściśle łączyła pojęcia wolności, godności i niezależności. Ona sama wyrazi je najlepiej, dlatego tutaj parę cytatów:

Nie można być wolnym, jeśli nie jest się samodzielnym. Zatem, aby dziecko zdobyło niezależność, jego aktywne oznaki wolności osobistej muszą być akceptowane od najwcześniejszego dzieciństwa.

Kto jest obsługiwany, a nie wspomagany, jest w pewien sposób ograniczony w swojej niezależności. Dla godności ludzkiej pojęcie to jest fundamentalne: Nie chcę być obsługiwany, ponieważ nie jestem bezradny, ale musimy sobie pomagać, ponieważ jesteśmy istotami społecznymi – oto co należy zrozumieć, by móc poczuć się naprawdę wolnym.

Bardzo to wszystko do nas przemawia i dlatego u nas w domu próbujemy stworzyć takie otoczenie, które naszemu S. jak najbardziej ułatwiałoby uczestniczenie w przeróżnych czynnościach domowych i pomagało mu stopniowo osiągać coraz większą niezależność. Jak to wygląda?

Przygotowane otoczenie w każdym pokoju

Niskie półki z materiałami w salonie, z których może samodzielnie korzystać. Własna półka w kuchni na której ma ułożone swoje szklanki, dzbanki, sztućce oraz niski stolik i krzesełko, przy którym może zjadać przekąski. Dostosowane krzesło przy stole w jadalni na które samodzielnie wchodzi, kiedy wspólnie zasiadamy do obiadu czy kolacji. Learning tower, żeby w jak największym stopniu mógł uczestniczyć w pracach w kuchni. Niskie wieszaczki w korytarzu, na które wiesza kurtkę oraz koszyczek, do którego wkłada czapkę, szalik i rękawiczki. Itp.

Dajemy wybór

Oczywiście zadając przemyślane pytania. Chcesz zjeść banana czy mandarynkę? Wolisz włożyć niebieskie czy pomarańczowe spodnie? (zawsze pomarańczowe :) ). W większości na razie dajemy wybór spośród dwóch czy trzech możliwości, większa ilość wprowadza zamęt i chaos.

Pokazujemy jak wykonywać czynności codzienne i zachęcamy, żeby wykonywał je samodzielnie

Chodzi mi o czynności z zakresu dbania o siebie: mycie zębów, wkładanie piżamy, zdejmowanie butów czy smarowanie kremem (nie wiem dlaczego, ale u nas ulubiona czynność) oraz prac domowych: wyjmowanie rzeczy ze zmywarki, sortowanie sztućców, podlewanie kwiatów, wypakowywanie zakupów itp. Dużo czynności S. zaczyna robić bez mówienia mu (mycie zębów do nich nie należy :) ), jak widzi torbę z zakupami, zaczyna je wykładać. Jest on teraz naprawdę w dużej mierze zainteresowany pracami domowymi, dlatego chcemy jak najbardziej wykorzystać tę jego fazę wrażliwą.

Moje Montessori Życie praktyczne zmywarka

Wrzucamy na luz w sprawie brudu :)

Nie ma samodzielnego jedzenia bez pobrudzenia się, nie ma wspólnego pieczenia ciasta bez porozsypywanej mąki ani podlewania kwiatów bez paru kropli wody na ziemi. O ile S. nie robi tego z premedytacją, jest to nieodłączną częścią procesu nauki. Zawsze jest jednak w zasięgu ręki szmatka, którą to wszystko można wspólnie (czy czasami nawet już samodzielnie) posprzątać.

S. czasami naprawdę potrafi robić rzeczy, o których bym nie podejrzewała, że je w swoim wieku będzie w stanie opanować. I uwielbiam te momenty, kiedy wchodzę do kuchni i on nad czymś pilnie pracuje. Człowiek, który postępuje niezależnie, który angażuje swoje siły w wykonanie zadań, pokonuje sam siebie, doskonali się i rozwija swoje zdolności. Ludzie przyszłych pokoleń będą silnymi ludźmi, jeśli będą niezależni i wolni. – Maria Montessori. No właśnie.


*wszystkie cytaty w tekście są cytatami Marii Montessori zaczerpniętymi z książki Odkrycie dziecka jej autorstwa

(Maria Montessori – Odkrycie dziecka, wydawnictwo Palatum, Łódź, 2014)

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *