PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Montessori i… praca w ogrodzie

28 maja 2016 | kategoria 18 - 24 miesiące, 2 - 2,5 roku, Montessori i ..., Przestrzenie, Życie praktyczne

Zaczyna się bardzo lubiany przez nas okres prac ogrodowych, pierwszych truskawek i ciepłego słońca. S. jest wielkim pasjonatem kwiatów, roślin oraz wszelkiego rodzaju prac w ogrodzie. Widząc tę jego pasję próbujemy mu jak najbardziej umożliwić jej realizację poprzez nieskrępowany dostęp do ogrodu, zestawu narzędzi, który zawsze jest pod ręką oraz nieprzejmowanie się brudzeniem ubrań.

Maria Montessori poświęcała dużą uwagę kontaktowi dziecka z przyrodą, który, jak mówiła, jest niezmiernie ważny nie tylko dla jego rozwoju fizycznego, lecz też psychicznego oraz duchowego. Dzisiaj chciałabym się przyjrzeć dokładniej jej przemyśleniom na ten temat oraz podzielić się z wami tym, jak to u nas wygląda z pracami w ogrodzie.


Moje Montessori Montessori i ... praca w ogrodzie



Kontakt z naturą jest nieodłączną częścią metody Montessori. Rozdział VII Domów dziecięcych Marii Montessori nosi nazwę „Przyroda w wychowaniu, Prace rolnicze, Pielęgnowanie roślin i zwięrząt”. Jedna z pierwszych myśli poświęcona jest potrzebom duchowym dziecka:


Pozostaliśmy wierni przesądowi, który odmawia dziecku wszelakich potrzeb duchowych; bardzo często patrzymy wciąż po dawnemu na dziecko jako na miłe stworzenie wegetujące, którym trzeba się jedynie opiekować, pieścić je i uczyć chodzić. Dobra matka lub współczesna nauczycielka (oryginał książki został opublikowany w 1913 r.) będą wpajały dziecku, na przykład, które biega po alei ogrodu, że nie należy ruszać kwiatów i gnieść trawy; wystarcza im, że dziecko zaspokaja swoje potrzeby fizyczne, poruszając nogami i oddychając świeżym powietrzem.

Jeżeli dla życia fizycznego konieczne jest pozostawić dziecko działaniu sił ożywczych przyrody, to jeszcze ważniejszą rzeczą jest z punktu widzenia psychicznego, aby dusza jego pozostawała w bezpośrednim związku z tworami natury.

Można tego dopiąć, zachęcając dziecko do hodowania roślin i zwierząt, tj. rozumnego wpatrywania się w przyrodę.

Domy Dziecięce (s. 87)



Natura działa też na wszystkie zmysły: można oglądać przeróżne kolory kwiatów, dotykać delikatnych liści, wąchać niepowtarzalne zapachy, słuchać szelestu wiatru, poczuć słodycz truskawek. W metodzie Montessori bardzo ważna jest tzw. edukacja sensoryczna, pobudzanie, wykorzystywanie i działanie na wszystkie zmysły dziecka. A natura sama jest najlepszym źródłem takich doznań.


DSCF4925

 

Jak pisze Maria Montessori, uprawianie ogrodu jest pomocne w kształtowaniu nie tylko psychofizycznym, ale także moralnym:

 

• umożliwia obserwowanie życia w różnych jego formach

Przyglądając się przyrodzie w różnych jej postaciach dziecko staję się bacznym obserwatorem życia.

 

• kształtuje umiejętność przewidywania

Dziecko uświadamia sobie ważność swojej pracy oraz uczy się, że działania lub ich brak (np. w przypadku niepodlewania kwiatów) przynoszą konsekwencje.

• uczy cierpliwości w oczekiwaniu na rezultaty

Oczekiwanie np. na kiełkowanie zasianego ziarenka czy dojrzewanie jeszcze zielnych truskawek (z czym obecnie walczymy 😉 ) wymaga cierpliwości.

 

• rozwija wrodzoną miłość do przyrody

Jak zaznacza M. Montessori, dzieci nie doznają obrzydzenia dla różnych stworzeń, które my dorośli uważamy za ohydne. I cytując:


Dziecko widzi, że powstaje związek między nim a ustrojami, którym pomaga w życiu. Każde dziecko lubi obserwować objawy życia. … Chodzi więc o to, aby rozwinąć w nich to uczucie zaufania do istot żywych, które jest wyrazem miłości i łączności z całym wszechświatem.

Domy Dziecięce (s. 91)


• podąża za naturalnym dla człowieka sposobem rozwoju

M. Montessori mówi, że rozwój człowieka jako jednostki powinien podążać tym samym szlakiem jak rozwój całej ludzkości (czyli od przyrody do cywilizacji).

 

Montessori opieka nad zwierzętami




Jak to wygląda u nas w praktyce?

Na początku muszę powiedzieć, że mamy szczęście mając duży ogród z pachnącą lawendą, wspinającymi się winogronami oraz owocowym sadem. S. ma nieograniczone możliwości spędzania w nim czasu, co bardzo często oraz z wielką chęcią czyni. Lubi towarzyszyć w przeróżnych pracach, największą satysfakcję przynoszą mu jednak takie prace, po których widać natychmiastowy rezultat, np. pielenie chwastów czy podlewanie.

 

Wędrowanie po ogrodzie

 

Praca sama w sobie musi być różnorodna. W celu zachęcenia dziecka do działania nie jest konieczny cel siewu czy zbiorów. Ono samo z dobrej woli zaangażuje się w wykonywanie drobnych robót, które dają natychmiastowy efekt lub które pozwolą na wykonanie znacznego wysiłku, jak na przykład wypielenie chwastów na ścieżkach lub klombach, zamiecenie suchych liści lub podniesienie jakieś starej gałęzi. Szerokie pole do działania, okazje do nowych doświadczeń, scementowania charakteru w ciężkich zadaniach wywołują zarazem ożywiającego ducha, który popycha dziecko do poznania świata.

Odkrycie dziecka (s. 70)

 

Moje Montessori Kalarepka

 

S. ma swój zestaw narzędzi ogrodniczych, porządnych prawdziwych narzędzi, którymi da się wykonać prawdziwą pracę, lecz które są dostosowane do dziecięcych rączek. Ma swoją konewkę, którą podziwiam za to, że przetrwała zeszłoroczny sezon, w którym była wykorzystywana do granic możlowości. 😉 Na balkonie stworzyliśmy mały zakątek z ziołami, które S. lubi rwać kiedy są potrzebne do obiadu czy kolacji (albo też o innych porach, ale tłumacząc co wolno robić i czego już nie, uczymy się szacunku do roślin i poprawnego ich traktowania). W domu zaś znajdują się też doniczki na jego wysokości oraz konewka i spryskiwacz, który ma zawsze do dyspozycji. Nie mówię, że zawsze ich używa w tym celu, w jakim powinny być używane, ale wszystkiego uczymy się stopniowo. Katastrofy (jak to zwykliśmy nazywać 😉 ) zdarzają się już rzadko.


Moje Montessori Rozmaryn

Wiem, że nie zawsze ma się możliwość pracować we własnym ogrodzie, jestem dzieckiem z bloku. :) Z dzieciństwa jednak pamiętam pachnące pomidorki koktajlowe na balkonie czy doniczkę bazylii na parapecie w kuchni. Myślę, że kilka doniczek świeżych ziół (polecam bazylię czy ogórecznik, który jest u nas ostatnio na topie, bo szybko rosną) na wysokości dziecka oraz mała konewka czy spryskiwacz okażą się fascynującą przygodą ogrodniczą.


W ten sposób pojmując rzeczy, można bardzo praktycznie wykorzystać przyrodę. Nawet kiedy się nie posiada obszernego terenu albo dużego podwórza, które jest konieczne do ćwiczeń fizycznych, zawsze będzie można znaleźć kilka metrów kwadratowych gruntu, na którym by gołębie mogły urządzić sobie gniazdo. A nawet, gdyby nie można było znaleźć takiego kawałka, doniczka kwiatów, postawiona na oknie, wystarczyłaby do przeprowadzenia takiego wychowania duchowego.

Domy Dziecięce (s. 92)


S. jest teraz w fazie wrażliwej na język, chłonie nowe słowa z niesamowitą prędkością i pytania typu Mami, jak się nazywa ten kwiatek? są na porządku dziennym. Bardzo go interesuje rozróżnianie ziół, spacerowanie po ogrodzie i nadawanie nazw owocom czy kwiatom. Przy okazji kontaktu z naturą i obserwowania jej piękna S. poszerza swoje słownictwo. I to mocno (Bierzemy tylko lubczyk czy też ogórecznik? 😉 ).


Moje Montessori Zioła


Zakończę może cytatem, który mnie bardzo zachęca do podążania w kierunku nieskrępowanego odkrywania przyrody i ogrodu oraz pracy w nim:


Działamy bardziej tak, by przystosować aktywność dzieci do naszych własnych pomysłów, aniżeli iść za nimi, by same odkrywały swoje rzeczywiste upodobania i potrzeby. To samo dotyczy prac ogrodowych, podczas wykonywania których dziecko jest zmuszone do działania ściśle określonego przez dorosłych. Czynność zasiania nasionka w ziemi i czekanie, kiedy wyrośnie z niego roślinka, jest nieistotną pracą oznaczającą dla dzieci jedynie zbyt długie oczekiwanie. One chcą wykonywać ważne prace i widzieć rezultaty – produkty przyrody – z nich wynikające.

Odkrycie dziecka (s. 69)


Cytaty pochodzą z książek autorstwa Marii Montessori a konkretnie:

Maria Montessori, Odkrycie dziecka, wydawnictwo Palatum, Łódź, 2014

Maria Montessori, Domy Dziecięce, Wydawnictwo Akademickie „ŻAK”, Warszawa, 2005

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *