PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Malujemy, malujemy i jeszcze raz malujemy

20 sierpnia 2015 | kategoria 18 - 24 miesiące, Przestrzenie

Niedawno zaczęliśmy pracować z farbami. Z kredkami rysujemy już od długiego czasu, ale przyznam się, że trochę się bałam, jak to będzie wyglądać z farbami. Bałaganem się nie przejmuję, bardziej mi chodziło o dużą skłonność S. do różnego rodzaju alergii (odziedziczoną po rodzicach, hurra!). Bałam się, czy farbki go nie uczulą. Po małym testowaniu, zaczęliśmy pracę na ostro. S. taki rodzaj pracy niesamowicie się spodobał. W ostatnich dniach jest to pierwsza rzecz, którą zaczyna robić od razu po przebudzeniu, nawet przed śniadaniem.

Moje-Montessori-malujemy

Trzeba było oczywiście dostosować trochę otoczenie do nowej pasji S.. I tak powstał nasz ‚zakątek artystyczny’. Mały stolik, który przeszedł już różne rzeczy, a ja nie przejmuję się, czy się pobrudzi. Zresztą stolik do malowania powinien wyglądać jak stolik do malowania. Obok niego krzesełko, gdyby S. chciał usiąść. Większość prac, z malowaniem włącznie, lubi jednak wykonywać na stojąco. No a na stoliku farby, pędzel, szklanka z wodą. W zasięgu są też czyste kartki papieru i chusteczki do wytarcia stolika (wycieranie plamek okazało się bardzo interesującą czynnością).

DSCF5115

Nad stolikiem stworzyliśmy sobie małą galerię prac używając kaloryfera i kilku magnesów. Gdy powiesiłam tam pierwszy obrazek, S. z dumą w oczach wpatrywał się w niego dłuższą chwilę. Piękne są te momenty, kiedy dziecko uświadamia sobie, ile rzeczy potrafi już zrobić zupełnie bez pomocy.

DSCF5102

Nasz zakątek zawsze jest gotowy do użycia. Kiedykolwiek tylko S. ma ochotę, podchodzi tam i zaczyna malować. Szczerze mówiąc, trochę się obawiałam, że będzie wylewać wodę, malować po dywanie czy próbować jeść farbę. Nic z tego się jednak nie stało, przeciwnie, pracuje w ciszy, nigdy nie wynosi farby ani pędzla w inne miejsce, a jak sobie pobrudzi rączki, od razu chce je wycierać.

DSCF5103

Nie mogę się doczekać kolejnych prac : farby, ciastolina, kredki, naklejki, pieczątki… Możliwości jest naprawdę wiele.

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Komentarze

  1. Przyklejanie prac magnesami do kaloryfera – prosta lecz genialna myśl, która wiele mi ułatwi :)

    • Często jest tak, że ograniczona przestrzeń sprzyja inwencji. 😉 Pozdrawiam serdecznie! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *