PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Karty i figurki zwierząt

18 kwietnia 2016 | kategoria 2 - 2,5 roku

Już od dłuższego czasu chodziło mi po głowie kupno zestawu figurek zwierząt. Na początek kilku, później, jeśli byłoby zainteresowanie, można by stopniowo rozszerzać ich kolekcję. Zabawek naprawdę nie kupujemy dużo, ale myślę, że akurat figurki są bardzo dobrym pomysłem. Można je używać na wiele sposobów i będą na dłużej (już się nie mogę doczekać jak S. będzie trochę starszy i zrobimy sobie taką mapę!).

 

Wybierając figurki, zależało mi na trzech rzeczach:

• jak najbardziej realistyczny wygląd

• skala (czyli proporcjonalna wielkość figurek, żeby pies nie był wielkości krowy, niestety w tym względzie mi się nie udało)

• przystępna cena

 

Myśląc też o poszerzaniu kolekcji, warto wziąć pod uwagę różnorodność figurek, które dana firma ma w ofercie. Szukając na polskim rynku, znalazłam następujące firmy produkujące realistyczne figurki. Oto ich porównanie na przykładzie świnki 😉 :

Na zakupach w hipermarkecie przypadkiem natknęłam się na inne, tańsze ale też realistyczne figurki. Są trochę mniej starannie wykonane i na pewno nie w skali, ale aspekt finansowy zaważył i ostateczne się na nie jednak zdecydowałam. Wyglądają one tak:

   Moje Montessori Figurki zwiarząt

 

Figurki były od początku hitem. Pierwszym materiałem z ich użyciem, który zaproponowałam S. na jego półkach, był koszyk z figurkami oraz kartami z obrazkami przedstawiającymi te same zwierzęta. Zadanie oczywiste – dopasować.

Moje Montessori Figurki zwierząt z kartami

Moje Montessori Karty zwierząt

 

Karty zrobiłam w rozmiarze 14×14 cm. Są stosunkowo duże, łatwo się z nimi manipuluje oraz można na nich przedstawić skalę. Figurka pieska jest niestety tej samej wielkości jak figurka krowy, przynajmniej na kartach chciałam oddać różnicę w ich wzroście.

 

Moje Montessori Karty zwierząt skala

 

Dopasowanie figurki do obrazka dla S. oczywiście nie stanowiło trudności. Próbowałam z nim robić też podobne zabawy używając tylko obrazków (czyli dopasowanie obrazka do obrazka). Nie zaciekawiły go one za bardzo. Widzę, że na dłużej potrafi się skupić pracując z czymś bardziej konkretnym, czyli na przykład właśnie figurką.

Moje Montessori Praca z kartami zwierząt 1

Oprócz samej czynności dopasowania, dużo było dyskusji na tematy związane ze zwierzętami: kto gdzie mieszka, co lubi jeść. S. już świetnie mówi i nawet, gdy pracuje w samotności, sam sobie opowiada. Bardzo go interesuje wszystko związane ze zwierzętami czy ogólnie przyrodą, dlatego myślę, że pójdziemy w tym kierunku. W międzyczasie nasza kolekcja poszerzyła się również o zwierzęta dzikie oraz leśne. Myślę o kolejnych pracach/zabawach z ich użyciem. Na pewno później się nimi podzielę. 😉

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Komentarze

  1. Witam :) Mam pytanie odnosnie samych kart :) Czy planuje je pani udostepnic do pobrania? Sa rewelacyjen, nie maja zadnego zbednego tla, przez co na pewo sa czytelne dla dzieci :)
    Pozdrawiam

    • Niestety z powodu praw autorskich nie mogę tego zrobić. :( W kartach czy innych materiałach które udostępniam na stronie używam wyłącznie zdjęć z odpowiednią licencją, która umożliwia mi dzielić się z nimi. Karty z tego wpisu to niestety nie ten przypadek. :(

      • Ok, rozumiem. Dziekuje za odowiedz :)

  2. Witam jeszcze raz, chciałam się jeszcze Pani poradzić jak ma Pani zamiar rozwiązać kwestię ewentualnego oglądania bajek i wszelkich maskotek czy innych zabawek. Nie bardzo mam pomysł co z tym zrobić gdy dziecko pójdzie np. do przedszkola i tam zetknie się z postaciami z bajek i z nimi związanymi zabawkami?

    • Witam i przepraszam za trochę spóźnioną odpowiedź. Zadała mi Pani trudne pytanie o którym też często myślę. Bardzo ważną rzeczą jest dla mnie fakt, żeby synuś, idąc kiedyś w przyszłości do przedszkola, znalazł w nim środowisko i sposób traktowania go podobny to tego, co ma w domu. Mówię konkretnie np. o wspieraniu samodzielności, odpowiednim traktowaniu, określonych rodzajach zabaw. Myślę, że jest to ważne dla wszystkich rodziców bez względu na „metodę” czy „filozofię” wychowania, jeśli to muszę ująć w takich słowach. :) Dla nas oczywistym wyborem będzie przedszkolę montessoriańskie, w którym tego typu zabawek o których Pani wspominała raczej nie powinno być. To nie znaczy, że synek się z nimi nie spotka i że wszystkie dzieci w Montessori przedszkolu mają podobne środowisko i zasady również w domu. (Ja np. w moim najbliższym otoczeniu nie znam nikogo wprowadzającego Montessori w domu). Nie zamierzam mu oczywiście w żadnym wypadku zabraniać kontaktu z różnymi zabawkami o ile nie będę je uważać za powiedzmy niebezpieczne czy niestosowne (mam na myśli np. zabawki z elementami przemocy). Myślę, że kontaktu z różnymi zabawkami i postaciami z bajek nie da się uniknąć, wystarczy odwiedzać rodzinę i znajomych. :) W domu jednak planujemy trzymać się Montessori zabawek i pomocy. Wierzę, że proponując dziecku różnego rodzaju aktywności, prace dostosowane do jego „faz wrażliwych”, będzie często po nie sięgać. Pamiętam fragment jednej z książek Marii Montessori, w którym opisywała, jak dzieci mając do dyspozycji różne prace czy aktywności w przygotowanym otoczeniu, coraz rzadziej sięgały po zabawki w tradycyjnym znaczeniu tego słowa (które na początku też były obecne w Domach Dziecięcych). S. jest naszym pierwszym dzieckiem, czyli nie mam na razie żadnego doświadczenia w tym temacie. Często jest tak, że człowiek ma pewne plany i wyobrażenia, które samo życie później zweryfikuje. Niemniej jednak jest to dla mnie bardzo interesujący temat i bardzo się ucieszę, jeśli się Pani ze mną podzieli też swoim zdaniem na ten temat. Pozdrawiam serdecznie! :)

  3. Witam, przed chwilą trafiłam na Pani blog. Jest świetny, bardzo mi się tu podoba i z pewnością zostanę na dłużej . Mam dwuletniego Synka i też pracujemy metodą Montessori (a przynajmniej się staramy :)) Uwielbiamy pracę z zalaminowanymi kartami. Na razie na topie są auta i dopasowywanie ich do siebie. Chciałam też spróbować ze zwierzętami i stąd moje pytanie w jakim markecie nabyła Pani te figurki, są naprawdę bardzo fajne. Myślałam o tych z Safari ltd ale nie wiem jakie są wielkościowo. Uff ale się rozpisałam :) Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź :)

    • Dziękuję za miłe słowa! :) Konkretnie te figurki z wpisu kupowałam w Tesco, ale inne (głównie zwierzęta dzikie) kupowałam też w Auchan. Są identyczne, tylko te z Auchan są ciut większe. Myślę, że stosunek cena/jakość wychodzi nie najgorzej. :) Z Safari Ltd nie mam na razie doświadczenia, chociaż tak na przyszłość mi się podobają różne ich zestawy np. cykl życia motyla. Serdeczne pozdrowienia dla Pani i również dla Synka! :)

  4. ja dla mojego Smyka kupiłam bardzo tanie figurki „no name”, żeby zobaczyć jakie jest zainteresowanie tematem. Dostanie je przy najbliżej większej okazji, więc zobaczymy:) dam znać jak się u nas rozwinęło:) a powiedz jak zrobiłas karty? zalaminowany wydruk?

    • U nas figurki są hitem, kolekcja się poszersza. :) Jeśli chodzi o karty, robiłam je sama ze zdjęciami z internetu, Tak, są zalaminowane. Długo się zastanawiałam nad kupnem laminarki, wahałam się, czy naprawdę będzie mi ona potrzebna. I jest niezbędna. 😉 Pozdrawiam serdecznie (Smyka również!)! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *