PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Delikatność

21 kwietnia 2016 | kategoria 2 - 2,5 roku

Myślę, że dzieci potrafią być bardzo delikatne. Tak, S. potrafi też rzucać rzeczami, urwać liść. Ale potrafi też delikatnie przejechać dłonią po liściach bazylii żeby poczuć jej zapach, pogłaskać pieska, czy podziwiać ceramiczne figurki trzymając je w rączkach i mówiąc: mama, nie bój, S. uważa. Lubię mu dawać okazję do ćwiczenia umiejętności bycia delikatnym. I wiem, że często go ona dużo kosztuje.

Moje Montessori Czereśnia

Od zawsze używaliśmy prawdziwych talerzy czy szklanek. S. wie, że mogą się one stłuc i zawsze się z nimi obchodzi ostrożnie. Nawet, gdy przeżywa właśnie chwilę, w której trudno mu jest opanować emocje i rzuci czymś o ziemię, nigdy to nie jest szklanka czy kubek. Na swojej półce w kuchni ma dostęp do swoich szklanek czy talerzy i nigdy się nie zdarzyło, żeby coś z premedytacją stłukł. Owszem, zdarzyło się, że talerz z trzaskiem wylądował na parkiecie, ale wypadki się zdarzają. W sumie to nawet się dziwię, że tak bardzo rzadko.

Prawdziwe, tłukące się szklanki, wazoniki z wodą i kwiatkami, lekkie stoliki i krzesełka – to wszystko jest częścią przygotowanego otoczenia. Jak pisze Maria Montessori:

Nie tylko przedmioty kształcenia zmysłów i materiały dydaktyczne, ale wszystko w otoczeniu dziecka jest tak przygotowane, że kontrola błędów przychodzi z łatwością. Wszystkie przedmioty – począwszy od mebli, a skończywszy na materiałach rozwojowych – pozwalają zdemaskować błąd, a ich ostrzegawczy głos nie może ujść naszej uwagi.

Jasne kolory i połysk uwidaczniają plamy, a meble są na tyle lekkie, że zdradzają niedoskonałość i niezdarność poruszeń, upadając i przewracając się albo wywołując hałas, kiedy szura się z nimi po podłodze. W ten sposób otoczenie staje się surowym wychowawcą i zawsze czujnym strażnikiem. Dziecko odczuwa jego ostrzeżenia tak, jakby stało wobec niego zupełnie samo – oko w oko z bezosobowym nauczycielem.

Maria Montessori, Odkrycie dziecka

Delikatność w poruszaniu się, żeby nie przewrócić krzesełka, ale też delikatność w ruchach dłoni, wykonując różne czynności życia praktycznego. Świetnym ćwiczeniem delikatności rąk, są przeróżne czynności z jajkiem: jest ono na tyle kruche, że szybko uwidacznia każdy nieprawidłowy ruch. Maksimum koncentracji żeby dokładnie opanować wszelkie ruchy dłoni.

Moje Montessori Rozbijanie jajka

Kolejnymi czynnościami, które S. lubi wykonywać, a które wymagają delikatnych ruchów, są wszelkiego rodzaju prace z kwiatami: oglądanie, wąchanie, podlewanie czy ich aranżacja w wazonie. Nie mówię, że nigdy się nie zdarza, żeby urwał liść – zdarza się to jednak bardzo rzadko i przeważnie w jakimś celu. Ostatnio popularnym celem jest próbowanie ziół pojawiających się w ogrodzie po zimie czy zabranie kilku kwiatków do wazonika.

Moje Montessori Niezapominajka

Lubię i bardzo doceniam tę koncentrację, której wszystkie te czynności wymagają. Doskonalenie ruchów, doskonalenie siebie. No i częsty kontakt z przyrodą oraz jej delikatnym pięknem tak widocznym na wiosnę. Dużo słońca wam życzę! :)

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *