PinterestFacebookInstagram

Moje Montessori

Montessori w domu czyli uczymy się od dzieci jak być wielkimi

Co dla mnie znaczy Montessori (oczami laika)

24 marca 2016 | kategoria Inne różności

Nie mam wykształcenia w metodzie Montessori. Nie ukończyłam żadnych studiów czy kursów z nią związanych. Mieszkamy w miejscu gdzie trudno o przedszkole Montessori, o szkole już nawet nie wspominając, co oznacza, że istnieje możliwość, że S. nie będzie do nich chodził nawet gdybym bardzo chciała. Nie wykluczam, że każda z tych rzeczy może się kiedyś zmienić: przeprowadzimy się do innego miasta czy nawet kraju, zapiszę się na kurs. Ale na chwilę obecną sytuacja jest, jaka jest. I czasami przychodzą mi do głowy pytania z kategorii: czy warto? Czy warto trudzić się, szukać na własną rękę informacji o tym, jak najlepiej stosować metodę Montessori w domu z tym co się ma pod ręką? Czy warto to robić jeśli wiem, że nigdy nie będę posiadała całej czy nawet sporej części wiedzy, którą pragnęłabym mieć? Czy warto wymyślać pomoce i materiały, robić je w domu, jeśli nie mogę pozwolić sobie na kupno tych ‚oryginalnych’?

Po tych chwilach zwątpienia jednak zawsze (zawsze!) przychodzi moment opamiętania, kiedy mówię sobie: no oczywiście że tak!!. Zaczynam sobie wtedy w głowie tłumaczyć wszystkie te powody, dla których zdecydowałam się zacząć tę naszą podróż.

Montessori jest dla mnie całościową filozofią podejścia do dziecka, która wiele mi wytłumaczyła i wiele zmieniła w moich opiniach i poglądach. Uważam, że jest ona czymś dużo większym, niż zbiorem pomocy czy sposobem na naukę pisania, czytania czy liczenia.

I teraz konkretnie: co sobie najbardziej cenię w metodzie Montessori? W których aspektach przemawia ona do mnie najbardziej? Dlaczego uważam, że warto ją wprowadzać w domu? Co ona dla mnie znaczy?

Moje Montessori Co dla mnie znaczy Montessori oczami laika

Montessori to dla mnie głównie podejście do dziecka

Podejście pełne szacunku niezależnie od tego, czy dziecko ma 10 lat czy 10 dni. Szacunku do jego emocji, potrzeb i zdolności. Nieprzerywanie momentów koncentracji i pracy, szacunek dla wysiłku, wiara w jego możliwości ale w tym samym czasie nienaciskanie na niego, niewymuszanie na nim rzeczy, których jeszcze nie jest w stanie zrobić. Pamiętanie o tym, że każde dziecko ma swojego wewnętrznego nauczyciela, który prowadzi je w innym tempie i dlatego porównywanie go z innymi nie przynosi wiele dobrego. Niezapominanie o tym, że ja jako rodzic powinnam być jego przewodnikiem i towarzyszyć mu w jego (właśnie, w jego) drodze, dlatego że to nie ja je uczę, ale ono uczy się samo. Szukanie sensu w każdej czynności, którą wykonuje. To wszystko jest dla mnie Montessori.

Samodzielność

Czyli w pewnym sensie też zaufanie dziecku. Zaufanie, że samo też potrafi: napić się ze szklanki, wymyć ręce, zrobić sobie kanapkę. Może nie za pierwszym razem, może nie bez bałaganu, ale coraz lepiej. Lubię patrzeć jak S. cierpliwie już po któryś raz z rzędu wykonuje tę samą czynność, aż mu się uda. Nie wtrącam się, nie przerywam, nie komentuję, nie pomagam, o ile mnie nie poprosi. To wszystko Montessori pomogło mi zrozumieć: dać dziecku możliwość robić rzeczy samodzielnie, uczyć się samemu, stać obok, zaoferować pomoc w razie potrzeby, ale nie narzucać jej, dać dziecku tyle czasu ile potrzebuje na wykonanie jakiejś czynności. Nie zakłócać tej głębokiej koncentracji, która temu wszystkiemu towarzyszy, nawet jeśli chodzi ‚tylko’ o nalewanie wody do szklanki. Często nie tylko cel jest ważny, lecz sama droga. Oczywiście, że łatwiej, szybciej i sprawniej by było robić różne rzeczy za niego, ale tak naprawdę nie o to chodzi. Nie tylko cel, ale też droga.

Moje Montessori Gotowanie

 

Pielęgnuje wrodzoną ciekawość świata i chęć jego poznawania

Wspiąć się jak najwyżej, żeby więcej zobaczyć. Odkryć każdy kamyczek, żeby sprawdzić, co się pod nim ukrywa. Powykładać wszystkie rzeczy z kredensu. Wszystko dotykać, brać do rączek, powąchać czy w pewnym wieku też włożyć do buzi. Po prostu badać świat wszystkimi zmysłami, odkrywać, poznawać. To jest to, czego nie chciałabym w S. zgasić. Chcę tę jego wrodzoną ciekawość do poznawania pielęgnować dając mu wiele możliwości do samodzielnego odkrywania. I to odkrywania wszystkimi zmysłami: żeby oglądał, dotykał, smakował. Tutaj przychodzi z pomocą przygotowane otoczenie z pomocami angażującymi ciało (motoryka mała czy duża), ducha (koncentracja, cierpliwość, piękno) i zmysły, z których może samodzielnie korzystać. Czyli nie ograniczać dziecka, tylko pozwolić mu samodzielnie odkrywać otoczenie. Nieważnie ile ma lat czy miesięcy.

Moje Montessori Skacząc w kałużach

Kształtuje w dziecku poczucie własnej wartości i uczy podejmować decyzje

Pozwalając dziecku uczestniczyć w przeróżnych czynnościach, przy których faktycznie wykonuje jakąś pracę (i nie bawi się tylko ‚na niby’), pokazujemy mu, że potrafi ono dołożyć się do funkcjonowania domu i wykonać coś wartościowego dla innych. Ufając mu, że nie stłucze szklanek, ono też ufa, że potrafi się odpowiednio z nimi obchodzić. Podsumowałabym to podejście zdaniem: za każdym dzieckiem, które wierzy w siebie jest dorosły, który pierwszy w nie uwierzył.

Przygotowane otoczenie również pomaga w nauce podejmowania decyzji: materiały czy pomoce są zawsze dostępne i dziecko samo decyduje, kiedy i z czym chce pracować. Ma wokół siebie dużo bodźców, wiele rzeczy które mogą je zainteresować, lecz samo jednak dokonuje wyboru, co najbardziej je interesuje.

Dawać bodźce dziecku, pozostawiając je jednak wolnym w rozwoju – oto pierwszy obowiązek wychowawcy.

Maria Montessori, Odkrycie dziecka

Moje Montessori Kącik plastyczny

Kładzie nacisk na motywację wewnętrzną

Brak nagród i kar. Poznawanie, badanie i uczenie się dla własnej przyjemności, dla własnego rozwoju podążając za wewnętrznym nauczycielem; nie zniekształcając tej naturalnej drogi. Uczyć się nie dlatego, żeby zadowalać kogoś, tylko dlatego, by zadowolić siebie.

Pokazuje piękno

Nie tylko pokazuje, ale też uwrażliwia. Sama Maria Montessori pisała, że jednym z celów kształcenia zmysłów jest uwrażliwianie na piękno, żeby człowiek był w stanie dostrzec nawet te delikatne wrażenia estetyczne w swoim otoczeniu.

Również kształcenie estetyczne i moralne jest połączone ściśle z kształceniem zmysłów. Mnożąc wrażenia i rozwijając zdolność wychwytywania minimalnych różnic między bodźcami, doskonali się wrażliwość i zwiększa przyjemność. Piękno jest w harmonii, nie w sprzecznościach, a harmonia jest pokrewna z delikatnością zmysłową w jej percepcji. Harmonia estetyczna natury i sztuki ucieka przed tymi, którzy mają surowe, prymitywne zmysły. Świat jest dla nich ograniczony i szorstki. W otoczeniu istnieją niewyczerpane źródła przyjemnych doznań estetycznych, obok których ludzie przechodzą obojętnie, szukając radości we wrażeniach silnych i ostrych, ponieważ tylko takie są dla nich osiągalne. Bardzo często w prymitywnych przyjemnościach rodzi się zgubna praktyka: mocne bodźce nie doskonalą, lecz wyciskają zmysły, które w konsekwencji potrzebują coraz to silniejszych bodźców.

Maria Montessori, Odkrycie dziecka

Moją ulubioną częścią przygotowanego otoczenia są obrazki powieszone na wysokości oczu dziecka czy wazoniki z kwiatkami na niskim stoliku czy półce. Sztuka, muzyka, natura – te wszystkie formy piękna powinny być jak najbardziej dostępne też dla najmłodszych. S. już nie raz zaskoczył mnie jego dostrzeganiem.

Moje Montessori Pianinko

 

Angażuje ciało i ducha

Aktywność fizyczna i intelektualna (czy psychiczna) nie są od siebie oderwane. Bardzo do mnie przemawia forma nauki, która łączy w sobie te dwa rodzaje aktywności. Dziecko nie siedzi w bezruchu: korzysta z otoczenia, bierze, przesuwa i rozkłada pomoce, pracuje dotykając, budując, układając.

Nasza metoda traktuje wychowanie ruchowe i wychowanie umysłowe dziecka jako nierozerwalną część.

Maria Montessori, Odkrycie dziecka

Kładzie nacisk na wszystkie aspekty: rozwój fizyczny, psychiczny, duchowy. Traktuje człowieka jako całość.

Moje Montessori Wiosenne grabienie

Im bardziej się wgłębiam, tym bardziej to wszystko układa mi się w całość. Podążać za dzieckiem, być jego przewodnikiem, towarzyszyć mu w jego drodze jak najlepiej umiem – to bym chciała czynić na co dzień. Szanować go, pomagać mu odkrywać jego talenty i pasje, pokazywać mu jak funkcjonować w społeczeństwie, budować w nim poczucie własnej wartości i też odpowiedzialności za siebie i za swoje otoczenie. I tym wszystkim jest dla mnie Montessori.

Poinformuj znajomych


Share on FacebookPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *